Blog PP

Fundusze UE, ciąg dalszy

Kilka dni temu miałem okazję pomagać znajomemu w staraniu się o dofinansowanie w ramach programu 8.4. Oczywiście chodzi o dofinansowania unijne. Poza tym, że sam wzór wniosku, jaki należało złożyć, był raczej „ciężkostrawny”, to instrukcja do niego była co najmniej „tajemnicza” i zamiast rozjaśniać, komplikowała jeszcze bardziej wiele zagadnień. Po przebrnięciu przez wniosek okazało się, że należy przygotować jeszcze studium wykonalności całego projektu. Ale to jeszcze było do przejścia…

Na liście załączników do wniosku pojawił się niewinnie wyglądający punkt dotyczący promesy z banku, jako poświadczenia, że wnioskodawca będzie w stanie zabezpieczyć inwestycję finansowo. W erze wszechobecnych ofert kredytowych i banków atakujących na każdym kroku klientów, wydawało się to banalnym zadaniem. Jednak nic bardziej mylnego…

Samo uzyskanie promesy to albo przejście przez długotrwałe procedury sprawdzania wierzytelności klienta lub wydatek rzędu kilku tysięcy złotych jeśli tych procedur chcemy uniknąć. A i to nie gwarantuje uzyskania promesy na takim poziomie, jaki wymaga zabezpieczenie inwestycji w ramach składanego wniosku.

suma sumarum, potwierdza mi się teza, że dofinansowania unijne nie są dla małych firm, które dopiero stawiają swoje pierwsze kroki na rynku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *